Gotowane kontra gotowe

Obserwuj wątek

Odp: Odp: Gotowane kontra gotowe

zewa
  • zewa

  • Posty: 1102
  • Przepisy: 2215
  • Artykuły: 131
Jeżeli chodzi o uczulenie, to jak piszą w różnych książkach i broszurach nowe smaki wprowadza się stopniowo do diety dziecka, nie kilka składników na raz i w kilku dniowych odstępach. Wtedy gdy dziecko jest na coś uczulone, wiemy co jadło i wykluczamy ten składnik z jego jadłospisu.

Odp: Gotowane kontra gotowe

zewa
  • zewa

  • Posty: 1102
  • Przepisy: 2215
  • Artykuły: 131
Ja mam dwóch synów 17 i 4 lata. Żaden z nich nie dostawał gotowych słoiczków. Gotowałam sama zupy i jadły z apetytem. Mój młodszy syn dostał w prezencie obiadki i desery Gerbera i wszystkie wylądowały jako pokarm dla psów, po prostu nie chciał ich jeść. Zresztą sama spróbowałam i przyznam, że wcale mu się nie dziwię, tego nie da się jeść. Jakieś takie bez smaku. Ja osobiście nie polecam gotowych obiadków i deserków, ale to jest każdego indywidualna sprawa.

Odp: Gotowane kontra gotowe

Persik
  • Persik

  • Posty: 913
  • Przepisy: 1125
  • Artykuły: 42
kiedyś domowej roboty jedzenie dla dzieci było ok i nikomu nie szkodziło i nagle gdy pojawiły się słoiczkowe dania nagle naturalne domowej roboty jedzenie jest nie halo i szkodliwe.? bzdura całe pokolenia się tak wychowywało

Odp: Odp: Gotowane kontra gotowe

teresa.rembiesa
Persik napisał(a):

samemu trzeba spróbować takiej super "smacznej zupki" i co smakuje? pewnie nie. w mojej rodzinie od wielu pokoleń zupki i wszelkie inne dania, desery są przygotowywane w domu, przynajmniej wiesz co jesz i ile to ma dni i nikomu te domowe jedzenie nie szkodzi. Czy ileś tam lat wstecz były gotowe dania, zupki i cała reszta sztucznego jedzenia? Nie nie było i popatrzmy na starsze pokolenia jak pięknego wieku dożywają.


Święte słowa.

Odp: Gotowane kontra gotowe

Persik
  • Persik

  • Posty: 913
  • Przepisy: 1125
  • Artykuły: 42
samemu trzeba spróbować takiej super "smacznej zupki" i co smakuje? pewnie nie. w mojej rodzinie od wielu pokoleń zupki i wszelkie inne dania, desery są przygotowywane w domu, przynajmniej wiesz co jesz i ile to ma dni i nikomu te domowe jedzenie nie szkodzi. Czy ileś tam lat wstecz były gotowe dania, zupki i cała reszta sztucznego jedzenia? Nie nie było i popatrzmy na starsze pokolenia jak pięknego wieku dożywają.

Odp: Gotowane kontra gotowe

Modelinka
  • Modelinka

  • Posty: 7
  • Przepisy: 6
  • Artykuły: 0
Witam.Ja osobiście mam 4 dzieci , Pamiętam że kiedy urodziłam pierwsze dziecko (dziś 10-letnia panienka) przesadzałam ze wszystkim nawet z tymi zupkami uważałam że żadne moje gotowanie nie zapewni jej lepszego posiłku.A potem urodził sie syn kapryśny do wszystkiego: nie chciał mleka, nie chciał jeść z butelki, a te wszystkie kaszki gotowe były bee.Więc zmuszona zostałam do gotowania , i powiem że wyszło mi tylko na dobre , A chłopaki wsuwaja wszysko jak leci oprócz córki która wiecznie grymasi

Odp: Gotowane kontra gotowe

Babciagramolka
To teraz ja . Dzieci ze zrozumiałych względów wychowałam w okresie bez słoiczkowym . Dwoje najstarszych wnuków też ( 16 i 15 lat ) . Reszta wnucząt różnie .Dzieci ( moje ) ułatwiały sobie życie kupując słoiczki i wiecznie narzekali ,że wnuki ,, plują ", są niejadkami itp. A potem podrzucali wnuki na odkarmienie . Dzieciaki ,, rąbały " wszystko i tylko się dopominali żeby było więcej .I tak już zostało .W domu nie chcą jeść buraczków ( kupna surówka ) u mnie zajadają się nimi bo sami je doprawiają po swojemu ( a wcześniej się upaprzą przy tarciu ) .A najmłodsze wnuki ( te które siedzą w Anglii ) to już zupełnie słoiczkowe .Dzieciaki się rozbisurmaniły i wszystko gotowe kupują bo tak wygodniej .
Nie umiem określić co lepsze ? Ja zawsze będę przekonana ,ze to co zrobione w domu to smaczniejsze i wartościowsze .Ale z drugiej strony jak przypomnę sobie moje koleżanki które nie miały drygu do gotowania i te biedne dzieci skazane były na jakieś popłuczkowate zupki to już lepiej by było na słoiczkach .A teraz kiedy rodzice s ą zaganiani , ciągle nie maja czasu i sami żywią się ,, gotowcami " to dobrze ,że są takie słoiczki .
Powiedziała bym tak - albo Babcia która lubi stać przy garach , albo Mama ( dzidziusia ) maniaczka gotowania ( co to noc zarwie by rodzinie obiad upichcić ) - albo słoiczki .Bo jak ma być byle co to lepiej słoiczek.
Tyle ,że nie wszystkie maluchy dają się na to nabrać - są mali smakosze którzy plują takim słoiczkiem - i takie maluchy uwielbiam .

Odp: Gotowane kontra gotowe

barbarka-sl
ja mam 9cio miesiecznego synka,startowalismy ze sloiczkami bo balam sie ze dodam cos co moze go uczulic lub zaszkodzic albo bedzie nieodpowiednie dla wieku,ale Dawidek niechcial sie tknac tych "sloiczkowych pysznosci"wiec zaczelam gotowac mu sama czesto z takich samych skladnikow jak w sloiczkach mimo to ruznica byla widoczna w koloze,smaku a co najwazniejsze w zapachu.dodam ze Dawidek do dzis zajada ze smakiem moje zupkidodam ze deserki je sloiczkowe.
pozdrawiam

Odp: Gotowane kontra gotowe

wioletta_koziel
Witam Was kobietki...Widze, ze ciakawy watek nam sie tu na forum jakis czas temu pojawil i kazdy dzieli sie swoimi spostrzezeniami. Ja rowniez chce podzielic sie swoim zdaniem. Mam prawie 3-letniego synka i choc sloiczki dla niemowlat w Anglii, gdzie moj maly sie urodzil sa ogolnie dostepne to jednak stosowalam je przez bardzo krotki czas, moze jakies 2 tygodnie, wiec w zasadzie trudno mi okreslic czy byly one trafione czy nie. Z pewnoscia jednak bardziej od samego poczatku smakowaly mojemu berbeciowi przygotowywane przeze mnie smakolyki. Ugotowana marchewka, rozicapana na papke, czy jabluszko od samego poczatku byly przysmakiem. W miare jak Antos rosl wciaz przygotowywalam mu posilki samodzielnie i nie zaluje tego, dzis moj Tosio to zdrowy chlopczyk i ciesze sie, ze jako jedyne dziecko sposrod dzieci moich znajomych od samego poczatku nie mial problemow z jedzeniem tego, co zdrowe. Dzieki temu dzis smakuje mu doslownie wszystko, oczywiscie w drodze rozsadku...Nie straszna mu pietruszka czy inne warzywa, nie wybrzydza i nie kaprysi a od odpowiedniego momentu jadl wszystko w odpowiedniej konsystencji, dzieki czemu wczesnie nauczyl sie jesc to co dorosli. A dla mnie to sukces duzy, bo znam wiele dzieci starszych od niego, ktore do dzisiejszego dnia nie zjedza nic z potraw przygotowywanych przez mame czy babcie, nie mowiac o tym, ze jedzonko musi przypominac papke ze sloiczka. Choc moje dziecko jadlo jedzonko robione przeze mnie uwazam ze sloiczki to dobre rozwiazanie, zwlaszcza jesli wyjezdza sie poza dom w ciagu dnia. Sama kilkarazy to zastosowalam, wkladajac sloiczek z takim jedzonkiem do termosu z cieplym mlekiem, ale pozniej stwierdzilam, ze to samo mozna zrobic z jedzonkiem swoim, samodzielnie przyrzadzonym i tak juz zostalo...Dla kazdego wiec cos do wyboru wedle uznania...

Odp: Gotowane kontra gotowe

gusia1000
  • gusia1000

  • Posty: 132
  • Przepisy: 57
  • Artykuły: 18
Gotowe jedzenie to dla mamy wygoda, bo szybko, bo tylko podgrzać, ale jest na pewno takie jedzenie nie zdrowsze, niż samodzielnie przygotowane, gdzie wiemy, co dawaliśmy.

Odpowiedz na/ edytuj Gotowane kontra gotowe