Markety

Obserwuj wątek

Odp: Markety

ciasteczka
Czyli nie tylko ja dostaję białej gorączki po " przemeblowaniach" w marketach. Mąż się ze mnie śmieje, że mam na tym punkcie jakiegoś hopla Tyle, że on nie chodzi na zakupy tyle razy co ja

Odp: Markety

mocsłodkości
Też nie lubię przestawiania produktów w marketach. To rujnuje plan dnia, bo muszę się nabiegać po sklepie nim znajdę to co chciałam. Po pracy człowiek pada, dzieciaki głodne gonią za tobą, a człek musi śmigać niczym błyskawica po markecie w poszukiwaniu produktów. Jednak osoba, której teoretycznie wg nas "się nudzi" z tego żyje i tylko dlatego jeszcze nigdy nie wybuchłam przy stoisku na, którym niegdyś stały herbaty, a teraz nagle w cudowny sposób znalazły się tam gdzie kiedyś były dżemy Zagryzam wargi i dawaj w poszukiwaniu produktów. Ponad godzina z życia wyjęta, ale co zrobić. W duchu i tak wiązanka leci, żeby dzieci nie słyszały

Odp: Markety

skuter5
  • skuter5

  • Posty: 366
  • Przepisy: 0
  • Artykuły: 0
Myślałem, że w tej kwestii jestem jedynym przeciwnikiem takich przemeblowań w marketach. Człowiek szuka kawy a ona jest tam gdzie wcześniej był makaron. Makaron tam gdzie ryż, a ryż gdzie sosy do makaronu. Człowiek goni jak pogięty po sklepie i szuka wszystkiego i zamiast zakupy zrobić w 10 minut zapiernicza godzinę, a i tak połowy nie znalazł. Wrrrr. Co do przeciążania kobiet na dziale spożywczym to powstrzymam się od komentarza. Kiedyś pomogłem jednej bo nie mogła już dźwignąć kolejnego wora z ziemniakami. Podleciał jakiś pajac i ją zbeształ że klient jej pomaga. Normalnie miałem ochotę mu przydzwonić. Na szczęście widział to ktoś z szefostwa i teraz ten pajac zapiernicza z worami

Markety

ciasteczka
Co Was najbardziej wkurza w dużych marketach i hipermarketach? Mnie wkurza to, że nigdy nie mogę niczego znaleźć. Przez pół roku chodzenia do sklepu człowiek zna go praktycznie na pamięć i może zakupy robić z zamkniętymi oczami to jakiś pajac kazał poprzestawiać wszystko i nikt łącznie z obsługą nie wie gdzie co jest. Albo te biedne kobiety, które muszą układać dżemy w szeregu jeden obok drugiego oddzielając je specjalną miarką, by czasem któryś krzywo nie stał. Etykiety muszą być frontem do klienta i broń Cię Panie Boże, żeby pomylić półki. Osobiście widziałam jak kobieta za to, że położyła dżem żurawinowy na półce niżej niż miała dostałą opiernicz od jakiegoś gościa co pewnie pół nocy myślał w jakiej kolejności te dżemy poukładać. Nie może być byle jak tylko na górze żurawina, pod nią borówki, pod nimi jagody, potem maliny. Po co to komu? Przecież jak ułoży w innej kolejności to klient taki jak ja i tak go zobaczę A co jak w między czasie ktoś z klientów poogląda co w dżemie siedzi i zamieni półki? Czemu kobiety nikłej postury zmuszane są do dźwigania ciężkich worów z warzywami? A nad nimi łazi jeden nadzorujący "królewicz", który tylko wrzeszczy na nie jak któraś się tylko wyprostuje i minutę bez ruchu stoi. Wrrrrrr

Odpowiedz na/ edytuj Markety