Stawiam wszystkim szampana...
Mam super okazję, więc zapraszam wszystkich na szampana. 

Staż w Gotujmy: 6323 dni
Miasto: Poznań
Mam super okazję, więc zapraszam wszystkich na szampana. 

Sarenko...no teraz wiem po kim Twoja córka odziedziczyła urodę....
No tak...nie spojrzałem na ten alkoholowy problem sprawiedliwie....masz rację
Gdyby Pyza coś postawiła i tutaj, nie trzeba by było "latać"
Dopóki żyję i mogę spożywać...wątek nie splajtuje....
To tak jakby przestać się myć czy gotować....Wazna Pani, to je nemozliwe 
To na pierwszym zdjęciu to i owszem (szczególnie szkocka), natomiast na drugie kieruję karmiące matki....
Pyza napisał(a): Uwaga! będę się chwalić!
jeśli to kogoś razi to niech nie czyta 
ostatnio dostałam 2 nagrody na innych serwisach kulinarnych - toster za całokształt współpracy a blender jako pierwszą nagrodę (z dwóch równorzędnych) w konkursie na potrawy świąteczne i wigilijne (spodobały się grzybki ptysiowe)...
Pyzo...naprawdę szczere gratulacje
. Nagrody w pełni zasłużone....
Moi drodzy!
Należę do ludzi, którzy nie lubią upubliczniać swoich kłopotów, a szczególnie gdy dotyczą one zdrowia.Nadal bym tego nie zrobił gdyby nie posty Kazika.
Trzy tygodnie temu udałem się (jak co roku) na rutynowe badania lekarskie. Na podstawie wyników analizy krwi (jak się później okazało pomyłkowych) lekarz powziął podejrzenie zaistnienia u mnie bardzo poważnej choroby, która między innymi do końca (pewnie niedługiego) życia pozbawiła by mnie możliwości spożywania mojego ukochanego napoju (że o czymś mocniejszym to nawet nie wspomnę)
. Kolejne szczegółowe badania zostały wyznaczone dopiero za dwa i pół tygodnia od chwili uzyskania tych pierwszych fatalnych wyników...Wyobraźcie sobie co przez ten czas przeżywałem. W dniu w którym dowiedziałem się o 100% wykluczeniu choroby z radości postanowiłem "zaszaleć"...Stąd moje wygłupy w "szampańskim" wątku.
Oświadczam, że nic co tu napisałem lub zilustrowałem "minkami", nie miało wspólnego z Kazikiem. Ot co....ufffffff wydusiłem z siebie
dzięki 

Ufffff już dobrze.....Od dziś alkohol przestał być moim wrogiem nr 1

