Miesiąc maj to miesiąc komunii praktycznie w całej Polsce. Po zmianach w wielu miejscach zostały one przesunięte na kolejny rok ( np. u nas).
Pamiętacie swoją pierwszą komunię? Co Wam utknęło w głowie z tego wydarzenia? Pamiętacie jakie dostaliście w prezencie?
Jak uniknąć tego paskudztwa w domu? Ostatnio zauważyłam je w kaszy jęczmiennej. Wywaliłam całą kaszę i wyszorowałam całą szafkę. Niestety jakiś czas później przywlekłam je ze sklepu, ale co jest najdziwniejsze były w soli. Otwarłam dopiero co przyniesione opakowanie soli i mało nie zaczęłam wrzeszczeć. Zawartość dosłownie chodziła. Oddałam do sklepu i więcej się w nim nie pojawiłam. Jak uniknąć tych stworzeń? Co zrobić, żeby po jakimś czasie się nie pojawiły?
Robaczywe owoce kontra sklep
Zaczyna się sezon na świeże owoce. W jednym ze sklepów właścicielka odkupuje od zwykłych ludzi owoce, a potem jest sprzedaje Dowiedziałam się o tym niestety po fakcie). Problem w tym, że większość tych owoców jest robaczywa. W zeszłym roku tak straciłam 20 zł. Kupiłam 4 kg czereśni. Przyszłam do domu i na 4 kg tych owoców tylko 20 czereśni nadawało się do jedzenia. Reszta była z robakami. Jeszcze tego samego dnia poszłam do tego sklepu i poprosiłam o wyjaśnienie. Pani oburzona powiedziała że to urok owoców. Ani nie oddała mi pieniędzy ani nie dała innych owoców. Dziwne, że jak kupuję owoce na targu nie ma w nich ani jednego robaka. Można je jeść garściami.
Jak to jest z takimi owocami? Można w sklepie sprzedawać takie owoce od "zwykłych" ludzi? A potem udawać, że nic się nie stało jak klient przyjdzie z taką ilością owoców z mięsną wkładką?
Z tego co zauważyłam tego dnia nie tylko ja przyszłam tam z tymi czereśniami. A kobieta zamiast je wycofać to nadal je sprzedawała :/
Jeszcze trochę i w lasach pojawią się grzyby. Pogoda jak na razie im sprzyja. Powiedzcie mi czy właściciel sklepu, który chodzi do lasu i zbiera grzyby to może je bez problemu sprzedawać w swoim sklepie? Pytam, bo pewna kobieta napalona na szybki zysk sprzedaje takie grzyby koszami. Niestety gdy ją zapytałam o certyfikat sanepidu mnie wyśmiała i zapytała po co jej to przecież ona wie co zbiera. Czy faktycznie tak jest? Niby ludzie kupują na własne ryzyko, ale jednak wydaje mi się że to nie jest w porządku. Da się coś z tym zrobić?
Kolega męża zaprosił nas na parapetówkę. Co można dać na prezent na taką okoliczność? Ja mam pustkę w głowie. Każda propozycja jest bezcenna. Pomóżcie proszę.
Czym robicie zdjęcia do swoich przepisów? Niektóre z nich są tak piękne, że mam wrażenie, że oglądam książkę kucharską, a nie przepis dodany przez "zwykłego" człowieka na stronie internetowej. Próbowałam ostatnio moim "szałowym" telefonem strzelić kilka fotek jedzenia, ale delikatnie mówiąc nie wyszły. Zastanawiam się kto zawinił
Ja czy może jednak aparat w telefonie 
Znacie jakieś fajne wakacyjne miejsca, gdzie przychylnym okiem patrzą na rodziny ze zwierzakami? Mamy jednego zwierzaka, którego nie chcemy zostawiać u rodziny wszak to nasz pupil i my za niego odpowiadamy. Nie chcemy się rozstawać jakkolwiek dziwnie do brzmi. Będę wdzięczna za wszelkie sugestie, bo wszędzie gdzie zadzwoniliśmy zwierzaki nie są mile widziane :/
Jak pewnie większość z nas do przetworów używam słoików z odzysku
I nie mam na myśli słoików ze śmietnika, tylko takie, w których wcześniej był majonez, musztarda, przecier pomidorowy, chrzan itp. Niestety o ile słoiki można użyć wszystkie bez wyjątku to zakrętki już niestety nie :/ Ciężko jest pozbawić zakrętkę zapachu poprzedniej zawartości słoika. Można jakoś temu zaradzić? Co zrobić, żeby zakrętka ze słoika po musztardzie miała neutralny zapach, a nie pachniała musztardą?
Moja babcia znała wiele porzekadeł związanych z pogodą. Niestety byłam mała gdy mi je mówiła i jak to z pamięcią bywa niestety większość z nich przepadła razem z jej odejściem. Teraz ciężko o kogoś kto takie porzekadła zna. A jak to jest u Was? Znacie jakieś pogodowe porzekadła? Ja znam takie:
* Jak na Piotra posuszy, lato jesień przesuszy.
*Pogoda na Nikodema - cały miesiąc deszczu nie ma.
*Gdy ciepło na Dominika, ostra zima nas dotyka.
*Kiedy w Dominika słońce grzeje, od ostrej zimy człek zemdleje.
*Ostatni sierpnia zapowiada, jaka pogoda na wrzesień wypada.
Co Was najbardziej wkurza w dużych marketach i hipermarketach? Mnie wkurza to, że nigdy nie mogę niczego znaleźć. Przez pół roku chodzenia do sklepu człowiek zna go praktycznie na pamięć i może zakupy robić z zamkniętymi oczami to jakiś pajac kazał poprzestawiać wszystko i nikt łącznie z obsługą nie wie gdzie co jest. Albo te biedne kobiety, które muszą układać dżemy w szeregu jeden obok drugiego oddzielając je specjalną miarką, by czasem któryś krzywo nie stał. Etykiety muszą być frontem do klienta i broń Cię Panie Boże, żeby pomylić półki. Osobiście widziałam jak kobieta za to, że położyła dżem żurawinowy na półce niżej niż miała dostałą opiernicz od jakiegoś gościa co pewnie pół nocy myślał w jakiej kolejności te dżemy poukładać. Nie może być byle jak tylko na górze żurawina, pod nią borówki, pod nimi jagody, potem maliny. Po co to komu? Przecież jak ułoży w innej kolejności to klient taki jak ja i tak go zobaczę
A co jak w między czasie ktoś z klientów poogląda co w dżemie siedzi i zamieni półki? Czemu kobiety nikłej postury zmuszane są do dźwigania ciężkich worów z warzywami? A nad nimi łazi jeden nadzorujący "królewicz", który tylko wrzeszczy na nie jak któraś się tylko wyprostuje i minutę bez ruchu stoi. Wrrrrrr