Ptaszek fajny, a co do włażenia do rękawa ....jak miałem 3 lata to miałem zaskrońca w domu w okresie wielkich chłodów ... ulubione miejsce to "za pazuchą " u mnie. Potem była wiewiórka z Saskiego Ogrodu z przetrąconą łapką tylnią, na czas leczenia była w domu, ulubione miejsce... Tylko czasem drapała i musiałem nosić gruuuby podkoszulek, nawet na brzuchu podszyty czymś przez Mamę. Najgorzej było jak szedłem do przedszkola, wariowała ale jak wracałem to właziła za koszulę nim się rozebrałem z płaszczyka.
Moja działka
Obserwuj wątekOdp: Odp: Moja działka