Odp: O czym marzymy?
- Forum: O czym marzymy?
Marietto, ależ jest przecież na gotujmy!
http://ksiaze_z_bajki.ludzie.gotujmy.pl/profil,h0/
hihi
Staż w Gotujmy: 5981 dni
Miasto: Warszawa
Marietto, ależ jest przecież na gotujmy!
http://ksiaze_z_bajki.ludzie.gotujmy.pl/profil,h0/
hihi
Dziękuję Wam za miłe i szczere życzenia. Jestem wprawdzie coraz starsza, ale obchodzić urodziny zawsze jest miło
Dziękuję

A ja dzisiaj stawiam wszystkim urodzinowy rum 

margolata napisał(a): hmmm....ostatnio mam tylko jedno które przysłania mi wszystkie inne ale....ciężko mi je osiągnąć kiedy już tak się stanie to nie omieszkam Wam o nim powiedzieć na razie cicho sza
dodam że jest tak prozaiczne że aż śmieszne ale dla mnie bardzo ważne
W takim razie ja sekretnie trzymam kciuki
zbynio12342 napisał(a): najlepsze co jest ze sliwek to sliwowica tylko trzeba na nia troche poczekac az sie wyklaruje nawet kilka miesiecy dopiero nabiera mocy urzedowej pozdrawiam zbynio1234
Raz próbowałam śliwowicy, może była zbyt mocna, bo nieźle mi wtedy wykręciło buzię 
ze śliwek uwielbiam powidła do gofrów i naleśników i oczywiście ciasta ze śliwkami.
Kochani,
wyniki konkursu są już w artykule:
https://gotujmy.pl/apetyczny-konkurs-fotograficzny,artykuly,5909.html

super 
Netko,
w polecanych znajdują się ostatnio dodane przepisy ze zdjęciami - jeśli jedna osoba z rzędu wrzuca kilkanaście to wówczas właśnie one wiszą na stronie głównej (oczywiście jeśli są faktycznie fajne). Na pewno gdy moderator usiądzie znów do pracy zasili tę kolumnę nową partią świeżych polecanych przepisów.
Główny drecho wybrał się na ryby i jak to drecho miał, ze dwa złote łańcuchy (po pół kilo każdy) na szyi, na każdym palcu złoty sygnet, a w kieszeni gruby rulon dolarów - oczywiście same setki. Wziął ze sobą trzy flaszki. Zimno było więc obrócił je po kolei. Oczywiście upił się i usnął. Budzi się, a tu nie ma łańcuchów, sygnetów, ani dolarów. Zadzwonił z komórki po swoich ludzi i nie minęło pół godziny, a podjechały cztery czarne mercedesy, w każdym po pięciu ludzi, wszyscy z kałachami. Twierdzili, że to najprawdopodobniej ktoś z okolicznej wsi obrobił szefa. Wpadają do wsi i pytają o sołtysa. Ktoś z miejscowych wskazał dom pośrodku wsi. Wpadają do sołtysa, a tam na ganek wychodzi facio w kufajce, na szyi ma dwa złote łańcuchy, na każdym palcu sygnet, a z kieszeni kufajki wystaje mu rulon 100 dolarówek. Przeładowali broń i pytają skąd to wszystko ma. Sołtys mówi: - No nie uwierzycie chłopaki. Idę sobie przez las z psem na spacerze, a tu nad brzegiem jeziora leży jakiś facet, w trupa pijany i ma to wszystko przy sobie. No to go obrobiłem. Na koniec ściągnąłem mu gacie zerżnąłem w d... i poszedłem do domu. Chłopaki patrzą pytającym wzrokiem na szefa. Szef podchodzi do sołtysa, przygląda się chwilę błyskotkom i mówi: - To nie moje...