Odp: Chwalimy się;
- Forum: Chwalimy się;
Gratuluję Wam wszystkim
Czy wielkim offem będzie, jeśli Cherry się troszkę wmiesza i pochwali tym, że wyszła za mąż i ma cudownego Męża? Takiego, który o nią dba
To chyba jest powód do chwalipięctwa? 
Staż w Gotujmy: 5858 dni
Miasto: Warszawa
Gratuluję Wam wszystkim
Czy wielkim offem będzie, jeśli Cherry się troszkę wmiesza i pochwali tym, że wyszła za mąż i ma cudownego Męża? Takiego, który o nią dba
To chyba jest powód do chwalipięctwa? 
W razie kłopotów z dodawaniem przepisów, zdjęć, ich edycją czy pytań w sprawie konkursów, nagród i wszelkich spraw technicznych - proszę zgłaszać do mnie na priv. Przez tydzień Tit prawdopodobnie nie będzie mogła zająć się zgłaszanymi usterkami i pytaniami, zatem postaram się Ją w tym zastąpić.
Cherry
Robię offa 
Śliczne są - co roku wymyślacie te cuda - ja zamierzam stroić dopiero w piątek i w sobotę rano.
O już widzę, że mam fory
Hej hej
A no właśnie nie wiem gdzie ja byłam, chyba błądziłam w jakimś niebycie (czyli poza Gotujmy), ale już się rehabilituję! 
Może ustroję jakieś jajo to też wygram?
Hihi, Pyza, pamiętam Twoje jajka (jakkolwiek to brzmi)
Z miejsca kwalifikowały się do nagrody. To chyba nawet było 2 lata temu
Moje pytanie podyktowane jest faktem jedzenia jabłka.
Jem właśnie jabłko i zastanawiam się ile procent wody/soku w sobie ma - całe się lepi, ocieka, nie można spokojnie zjeść jabłka żeby nie walczyć z sokiem. Chyba że akurat trafiło mi się wyjątkowo soczyste... To samo jest z gruszkami. Jak nie ma warunków do pokrojenia to ciężko jest się za nie zabrać przy ludziach - no chyba że wszystko nam jedno jak się staramy nie wypaćkać zupełnie.
No więc niech się wyżalę:
1. Wkurza mnie to, że owoce się lepią, sok wypływa, trudno się obejść bez chusteczek, a nie zawsze się da,
2. Do jogurtów nie są dołączane plastikowe łyżeczki - o ile prostsza byłaby ich konsumpcja poza domem. Tak, wiem - są jogurty pitne ale to nie to samo. Nie kupię deseru z groszkami, orzechami, czekoladą albo serka homogenizowanego jeśli chcę go zjeść poza domem, bo nie zwykłam w torebce nosić łyżek.
W ogóle sądzę że nie jestem jakimś wyjątkiem i sprzedaż ogólnie by wzrosła, gdyby te wspomniane łyżki dołączali,
3. Wkurza mnie to że karmel zastyga, podczas gdy np. mam ochotę zjeść go w postaci takiej klejącej - czego nie zrobię, po doznałabym oparzeń 1. stopnia...
4. Otóż wkurza mnie również to, że czekolady mają tyle kalorii, przez co nie można ich jeść w ilości kilka(naście),
5. Wkurza mnie to, że niektórzy mają zwyczaj wrzucania do zupy (np. fasolowej) skwarków. Ja takiej zupy nie przełknę - ktoś tego może nie rozumieć
6. Wkurza mnie to, że w zimie pomidory "żywe" nie mają smaku
I pewnie jeszcze mi się coś przypomni, tymczasem czuję się o niebo lepiej po wyrzuceniu tych żalów. A teraz idę się umyć i wytrzeć po zjedzeniu 1 jabłka... 

Powiedzcie że mnie rozumiecie a może macie podobnie?
Z uwagi na to, że niektórzy mają absolutnie dosyć walentynkowego szału, a niekoniecznie zawsze udaje im się go uniknąc - może kilka porad z zakresu "jak przeżyć Walentynki bez szwanku" - czyli bezpiecznie przetrwać 14 lutego, a może wręcz zrobic coś antywalentynkowego

Robert,
najlepszego!
100 lat w dobrym zdrowiu, niby-niemożliwych do spełnienia marzeń i powodów do uśmiechu na każdy dzień 
Impreza jeszcze trwa? Jest dwudniowa, jak dobrze rozumiem? Nic nie mam, ale dołączam z dobrym humorem i pełnym kieliszkiem
tosty Elvisa Presleya: masło orzechowe z bananem - podobno nieszczególne połączenie