Odp: Czas na wiśniowe szaleństwa...

Wiecie, ja jeszcze nie robiłam nalewki wiśniowej, aż w tym roku bym zaryzykowała - Bahus przekonałeś mnie

na weekend jadę na wieś, mam nadzieję, że na drzewie coś się ostanie i będzie z czego robić

Odp: Witam wszystkich serdecznie

Cześć Basiu! Rozgość się u nas i czuj jak u siebie (bo jesteś już u siebie)
W razie pytań czy problemów na pewno każdy chętnie Ci pomoże i podpowie. A zwłaszcza śmiało zawracaj głowę moderatorom - są nimi misia5, Babciagramolka i ja - czyli cherry, które są naprawdę bardzo miłe i pomocne



Cherry

Odp: Kolejki jak za starych (dobrych?;)) czasów...

byłeś blisko - dwie i pół

dzieciaków sporo, boi większość atrakcji dla nich, a odsetek popsutych sprzętów jak mówili wynosi obecnie 3-4 %

Kolejki jak za starych (dobrych?;)) czasów...

Hej hej
w sobotę byłam w Centrum Nauki Kopernika w Warszawie. Centrum działa już ponad pół roku, a wciąż przychodzą tłumy ludzi...
wiecie, ile stałam (na deszczu) w kolejce?

Odp: Odp: W swojej kuchni zawsze mam....

Bahus napisał(a): Zawsze mam zapas na dwa obiady i dwie kolacje dla czterech osób. Natomiast ciągle brakuje mi soli (zapominam kupić )

To może dobrze że soli brakuje, bo w nadmiarze szkodzi

Odp: Zrobiło się BOBOWO

Bób jest niedoceniany - między innymi przeze mnie. Ale moja babcia zawsze ma go w ogrodzie aż za dużo, więc obdziela wszystkich

Konkurs Tchibo - nagrody

Kochani,

do większości z was zapewne dotarły już nagrody,
dostałam informację, że kilka osób będzie musiało poczekać dłużej, wysyłki zostaną zorganizowane najpóźniej w najbliższy poniedziałek, czyli 20 czerwca.

Także nie martwcie się, na pewno wkrótce wszystko do was dotrze

Buziaki,
Cherry

Odp: Odp: Szczypta dziegciu czyli wakacyjna drożyzna!!!

edem napisał(a): Masz rację, nie ma co uogólniać. Ale widzisz, przy kontrowersyjnych tematach już tak jest, że jak się wypowiesz to już cię sytuują na którymś z końców continuum... Owszem, zdarzają się jeszcze i ludzie porządni. Ale tych już ze świecą szukać. A jeśli chodzi o nadętych buców z miasta - też masz po części rację. Ci z kolei uwielbiają się wywyższać i obnosić, więc są sobie po części winni wakacyjnej (i nie tylko) drożyźnie. Najgorsi chyba są a la kosmopolici - co wylecą z rodzinnej prowincji do miasta, stają się Państwem Wielkomiastowym i ani im się śni przyznać się do prawdziwego pochodzenia. Takich typów spotkałam nie raz i nie dwa. Wyraźnie widać, że woda sodowa uderzyła im do głowy.

hehe, miałam kolegę "z Siedlec" co sobie na 5. roku studiów przypomniał, że z jego rodzinnej miejscowości do Siedlec to bez mała 20 km było co się okazało kiedy go odwiedzaliśmy. Mojej rodzinnej miejscowości prawie na co drugiej mapie nie ma, i to, że nie jestem z wielkiego miasta powoduje, że wyjeżdżając z warszawy naprawdę odpoczywam... jadę do DOMU, gdzie można leżeć w trawie, palić grilla w ogródka i słuchać, jak w stawie u sąsiada kumkają żaby
I czas zdecydowanie wolniej płynie.

Ale odbiegam od tematu. Co do drożyzny chciałam jeszcze dodać, że kiedyś widziałam nad jakimś zalewem w małym barze serwowali gotowaną kolbę kukurydzy - za 10 zł(!), przy czym śmierdziała stęchlizną...