Odp: Odp: Odp: Szkolne lektury
- Forum: Szkolne lektury
Otóż to. Otóż to. Najgorszy był ciągnący się niemiłosiernie opis walki z marlinem. Mój kolega się nim zachwyca, a ja myślałam, że oszaleję 
Staż w Gotujmy: 3873 dni
Miasto: -
Otóż to. Otóż to. Najgorszy był ciągnący się niemiłosiernie opis walki z marlinem. Mój kolega się nim zachwyca, a ja myślałam, że oszaleję 
U nas takie plecaki stawiają na wagę jak dzieciaki mają najmniej lekcji
Przypadek? Mimo wszystko moje pociechy miały plecaki za ciężkie do wieku. Już następnego dnia wróciły ze szkoły z połową książek. Reszta została w szkole. Teraz pani tego pilnuje, bo dzieci nie wiedzą, które mogą zostawić, a które są im potrzebne. Najgorzej jest, gdy kumulują się wszystkie przedmioty w jeden dzień i w plecaku jest cała góra książek i ćwiczeń o zeszytach i obowiązkowych teczkach nie wspomnę.
Ja nie licząc kilku wyjątków uwielbiałam czytać szkolne lektury. Niestety były też taki, które przyprawiały mnie o senne koszmary. Nie trawię książek z grupy " Król Maciuś Pierwszy" oraz " Stary człowiek i morze" " Mały Książę" o " Przygodach pilota Pirxa" nie wspomnę. Te książki stoją mi kością w gardle. Do tej pory jak o nich myślę mam ciarki. Jestem ciekawa czy dzieciaki też są nimi "katowane". Natomiast książki w rodzaju " Robinson Cruzoe" " Ten obcy" "Tajemniczy ogród" "Czarne stopy" i inne tego typu książki dosłownie pochłaniałam
Robinsona przeczytałam w jedno popołudnie
Ja też stawiam na coś w tym stylu. Nie przypomina mi to "coś" żadnego owocu, nawet przetworzonego. Jestem ciekawa smaku tego czegoś 
U nas było cudnie. Jak na wrzesień pogoda iście letnia. Aż dziw bierze, że za kilka dni jesień kalendarzowa 
U nas też było pięknie i słonecznie. Na szczęście mam teraz wolne to mogłam się "polenić" na świeżym powietrzu 
Szczerze mówiąc już dawno go nie widziałam w sklepach. Kiedyś było praktycznie wszędzie. Teraz widuję tylko to tradycyjne białe, kakaowego ani widu ani słychu.
Po wakacjach śladu nie ma, ale śniadaniowa obsesja w pamięci została. W te wakacje kupowałam zastraszające ilości mleka oraz wszelkiego rodzaju płatków do mleka. To było ulubione wakacyjne śniadanie moich pociech. Teraz już jest szkoła więc śniadanie przejęłam ja
Płatki z mlekiem w weekendy 
Taki urok niektórych dzieciaków
One już tak mają
Takie konto to fajny pomysł. Wiek chyba nie gra roli przy zakładaniu takiego konta. Moje starsze pociechy też szastają kasą na prawo i lewo, za to ta najmłodsza potrafi zaoszczędzić. Zbierała od kwietnia wszystkie grosiki do skarbonki. Wczoraj ją rozbiła. Ponad 2 godziny siedziałam i je liczyłam, bo ona nie potrafi
Zawartość skarbonki ważyła ponad 2,6 kg
To się nazywa oszczędność
Teraz zbiera dalej. Mówi że chce jechać do ZOO i wesołego miasteczka
Spokojnie możesz zamienić sodę proszkiem do pieczenia. Wyczuwasz sodę bo prawdopodobnie dodajesz jej za dużo. W niektórych przepisach spotkałam się z ilością 2 łyżeczek sody oczyszczonej na 300 g mąki, a to moim zdaniem zdecydowanie za dużo. Ja daję 1/3 łyżeczki. Ciastka zyskują na kruchości i nie czuć sody.