Bloger Tygodnia - Życie zaczyna się w kuchni

  • 1

Jak pogodzić bycie mamą z prowadzeniem bloga? Przeczytaj wywiad z Angeliką, autorką bloga Życie zaczyna się w kuchni. Blogerka zdradza nam kulisy swojego gotowania. Zobacz!

         
ocena: 0/5 głosów: 0
Bloger Tygodnia - Życie zaczyna się w kuchni
fot. Angelika Kasiak
Czy można gotować bez ułożonego wcześniej planu i czy da się przygotować posiłek dla czteroosobowej rodziny tak, by każdemu smakowało?

Angelika Kasiak, autorka bloga Życie zaczyna się w kuchni każdego dnia udowadnia, że wszystko da się zrobić, zwłaszcza mając dużo na głowie.

Ambitna mama dwójki dzieci zaprasza nas dzisiaj za kulisy swojego bloga i odpowiada na kilka pytań. Przeczytaj wywiad i koniecznie odwiedź Jej stronę!


Skąd wzięła się nazwa Twojego bloga?
 
Jak na pierwsze pytanie to jest ono dosyć trudne. Do założenia bloga namówiła mnie siostra, osobiście miałam wiele wątpliwości, jakoś nie mogłam się przełamać do wejścia w ten ogromy świat Internetu. Dałam się namówić i pomyślałam, że to może być moja prywatna książka kucharska w wersji elektronicznej.

Nad nazwą bloga myślałam dobrych kilka dni, w mojej głowie kłębiły się myśli, nowe pomysły, różne nazwy. Początkowo miał się nazywać Smaki Życia, ale wydawało mi się to tak bardzo lifestylowe, że chciałam ukierunkować nazwę w stronę kulinarną, gdyż taka miała być główna tematyka.

Myślałam, myślałam i wymyśliłam: Życie zaczyna się w kuchni. Mama wtedy jednego, teraz już dwójki dzieci, zaczynająca swój dzień w kuchni, od pierwszej butelki kaszki, pierwszej kanapki z szynką i pierwszej kawy. Tak właśnie zaczyna się nasze życie.


tarta ze szpinakiem


Przeglądając zdjęcia potraw z początków bloga i dziś widać znaczącą różnicę. Czy sama uczyłaś się sztuki fotografowania jedzenia? Czy zdradzisz nam sekret, jak zrobić dobre zdjęcie?
 

Jak robić dobre zdjęcia? Nie wiem ;) Powiedziałabym: kupić dobry aparat, ale znam ludzi, którzy robią świetne zdjęcia telefonem, więc aparat nie gra pierwszych skrzypiec. Jestem typem samouka, w wielu dziedzinach, więc w przypadku fotografii zadziałała nauka na własnych błędach i zaprzyjaźnienie się z własnym aparatem i jego funkcjami, zaczynając od trybu automatycznego i przechodząc bardzo szybko w tryb manualny.

Mój mąż już nie ma do mnie cierpliwości, śmieje się wspominając, jak jeszcze rok temu chodziłam za nim ciągle pytając o przysłonę, ISO czy czas naświetlania, a on biedny tłumaczył mi to tysięczny raz na konkretnych przykładach i zrobionych już zdjęciach. Teraz nie ma większych uwag do moich zdjęć, albo nic nie mówi, żeby mieć już święty spokój ;) Dodam tylko, że wiem, że ciężka samodzielna praca pozwoli nam osiągnąć ogromny sukces.

Przeglądając swoje zdjęcia z początków blogowania, mam ochotę usunąć mnóstwo zdjęć, nie wiem dlaczego jeszcze tego nie zrobiłam, może dlatego, że tamte zdjęcia pokazują jak wiele osiągnęłam ciężką pracą i motywują mnie do dalszej walki.


zupa z botwinki


Dużą wagę przywiązujesz do tego, by serwować zdrowe posiłki. Gdzie szukasz wartościowych produktów?
 

Najbardziej wartościowe produkty są we własnym ogródku, więc jeśli chodzi o warzywa i owoce głównie korzystam z własnych. Dzięki moim teściom mam ich pod dostatkiem, jemy je przez cały rok, wekuję i mrożę. Mieszkając w mieście, w bloku, siłą rzeczy nie miałabym gdzie tego trzymać, na moim mini balkonie hoduję tylko zioła.

Poza warzywami moi teściowie hodują jeszcze kury, króliki i świnki więc i jajka i mięso mamy "swoje". Pozostałe produkty kupuję po prostu w marketach, wybierając te zdrowsze.
 

Prowadzisz profil facebookowy, na którym dzielisz się także troskami i radościami z życia mamy. Czy starszy synek chętnie zagląda do kuchni?
 

Oj tak, bardzo chętnie pomaga w kuchni, wiele rzeczy potrafi zrobić samodzielnie, ale ile po tym sprzątania mam to tylko ja wiem ;) Szkoda też, że nie zjada tego wszystkiego tak chętnie jak przygotowuje.

Moje założenie było takie, aby blog i instagram były typowo kulinarne, ale fanpage i instastory już nie tak ściśle w jednej tematyce, ciężko też być kobietą/ mamą i nie pochwalić się radością z posiadania dzieci, z zakupów, wakacji czy po prostu z życia codziennego. To wszystko tworzy jedną spójną całość, to jest to moje życie.


naleśniki z truskawkami

 
Czy gotowanie można nazwać Twoją pasją? Czy łatwo jest pogodzić pracę na blogu z byciem mamą?
 

Tak, gotowanie i pieczenie z pewnością można nazwać moją pasją. Ja nie układam planu na miesięczne, tygodniowe czy nawet dzienne menu, po prostu idę do kuchni, biorę kilka produktów w rękę, nóż, deskę i gotuję.
 
Nie szukam, nie wymyślam, gotuję z podstawowych składników tak, żeby czteroosobowa rodzina mogła zjeść wspólnie. Jeśli robię coś, czego dzieci nie zjedzą, dostają makaron czy naleśniki i są szczęśliwi. Syn jest fanem spaghetti bolognese, córka z racji tego, że jeszcze jest mała, raczy się głównie makaronami z lekkim sosem i zupami, ale kurczakiem też nie pogardzi. Och, rozpisałam się, ale jak widać o gotowaniu mogę pisać i pisać…
 
A czy bycie mamą i blog można pogodzić? Można, inaczej nie prowadziłabym dalej bloga. Blogować zaczęłam gdy syn miał 10 miesięcy, to był jego najbardziej aktywny i wymagający zaangażowania moment, a ja zdecydowałam się na dodatkowe zajęcie, później doszła praca na etacie, studia, a teraz drugie dziecko.
 
Poza tym piszę również do kwartalnika kulinarnego Aromat, czasami uda mi się nawet wyskoczyć na warsztaty kulinarne czy konferencje blogerskie. Mówią, że jak masz za mało czasu, dołóż sobie kolejne zajęcie, tak jest ze mną. Podsumowując: łatwo nie jest, ale wszystko się da.


Publikujesz dużo przepisów na smaczne i pożywne śniadania. Skąd czerpiesz pomysły?
 

Z głowy i z Internetu. Na facebooku powstaje teraz mnóstwo grup kulinarnych, których jestem członkiem. Dziewczyny to skarbnice pomysłów, w wolnej chwili przeglądam i inspiruję się. Czasami skorzystam z przepisu, a czasami po prostu zasugeruję się składnikami i włączam swoją inwencję twórczą. A że dla mnie śniadanie to najważniejszy posiłek dnia, musi być pożywne i oczywiście smaczne.
 
W naszej rodzinie preferuje się głównie śniadania wytrawne, za to drugie śniadania już na słodko, choć nie jest to sztywna zasad. U nas nie funkcjonuje coś takiego jak sztywne zasady, jeśli mamy ochotę zjeść obiad na kolację, to tak właśnie jemy. Kilka dni temu o 20:00 robiłam spaghetti dla Jasia, wróciliśmy z wieczornego spaceru i taką właśnie miał zachciankę.


omlet